Odsłona tego albumiku rozpoczyna się w Rzymie, bo wiadomo, jak głoszą wszem i wszędzie iż „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”, gdzie podczas narad Senatu doszło do gorących scen, wróć gorszących scen! A tematem są... drogi, gościńce, arterie i dukty! Senator Lactus Bifidus został oskarżony o sprzeniewierzanie ogromnych sum sestercji, na (cytuje) „orgie”, a zamiast na imperialne trakty. Wg jego oponentów są one w opłakanym stanie, zaś Lactus ująwszy się włoskim honorem, postanawia natychmiast, udowodnić, że jest inaczej!
Decyduje się zorganizować wielki Transitalijski wyścig rydwanów wzdłuż Półwyspu Apenińskiego. Rozpocznie się w Modicia (ciii, w tej samej co znajduje się tor dla F1) i przejedzie przez Parmę, Sewillę, Rzym, aż do Neapolu. Od samego początku nad tym przedsięwzięciem kładzie swój cesarski parol, czyli dzieli i rządzi nie kto inny, jak sam Juliusz Cezar. W swoim zwyczaju określa warunki wyścigu: jeśli Rzymski auriga przegra, to los Lactusa jest przesadzony, czyli albo igrzyska, albo galery, lub kopanie rowów w Libii. Tia! Jest wielu chętnych do wzięcia udziału w tych otwartych, nawet dla barbarzyńców, zawodach! Przedstawiciele ludów normańskich, celtyckich, bałtów i nawet seksowne amazonki z Kuszu pociąga chwała i okazały puchar, lub „jego równowartość w złocie”! Ba, co jak co, ale łupacza i sprzedawcy menhirów oraz niskiego wzrostem, ale walecznego wojownika z wioski, a co nie poddała się Rzymowi, co jak co, ale nie może zabraknąć tam także Asteriksa i Obeliksa!
Jak potoczy się ten wyścig? No jak? Domyślisz się od razu, gdyż tradycyjna biesiada Galów przy ognisku musi odbyć się! Jednakże gwarantuję Ci na Teutatesa, iż zabawy, humoru, przygody znajdziesz w tym tomiku od groma!
Wg mnie jest to najlepszy, najznakomitszy, najweselszy, najradośniejszy, a wręcz pierwszorzędny zeszyt o przygodach naszych dzielnych Galów! Hmm, ma się rozumieć z tych trzech stworzonych do scenariusza Jean-Yves Ferri i z rysunkami Didiera Conrada! Ich dwa lata pracy od momentu ukazania się „Papirusu Cezara” nie poszły na marne i autentycznie bardzo postarali się i to pod każdym względem! Bo udało się im wszystko! I tym razem nawet z inwencją oddali ducha pierwowzoru! Tego niezapomnianego klimatu i wyrazu artystycznego, jakby ze scenariusza Rene Gościnnego i wprost z kart plansz od Alberto Uderzo.
Co oczarowuje, olśniewa i urzeka w tym komiksie? Po pierwsze opowieść została poprowadzona wielowątkowo, a nawet szkatułkowo i przez cały czas w radosnych tonach! Co rusz w niej przebijają się żarty słowne i sytuacyjne, ale takie niewymuszone i nie głupawe, lecz takie w starym klasycznym stylu i nawet kąśliwe.
Obaj autorzy bawią się formą i okrzepli. Nie boją się już żonglować skojarzeniami i nawiązywać do poprzednich wątków. No i w końcu w tym zeszycie zmierzyli się w pełni z postaciami Asteriksa i Obeliksa, a nie przechodzili obok nich. Jest to widoczne zarówno w tekście, ale i w oprawie graficznej. Po drugie, po raz pierwszy tak wyraźnie sięgnęli po sarkazm, a nawet po zapożyczenia tzn. mądrze przekonstruowane, (co jest także wielką zasługą tłumacza) z dialogów i obrazów z włoskich i francuskich filmów. Efekt ten ma swój niepowtarzalny urok, bo w tłach i w otoczeniu jest jeszcze multum innych nawiązań np. do dzieł kultury, ale nawet do współczesnych czasów i do postaci.
Przykład pierwszy z brzegu. Pojawia się tu w mocnej roli Roberto Benigni. Proszę zwróć uwagę, iż jego rozgrywka zarysowana na planszach komiksu, jest ujęta pod każdym dramatycznym względem, nawet psychologicznym. Jest iście Oskarowa! A takich smaczków jest tu po stokroć multum. Przyjrzyjcie się na ten przykład pewnemu karczmarzowi, ale i w ogóle otoczeniu. Aż mnie kusi, aby zdradzać kolejne niuanse, ale lepiej nie! Poszukaj sama/sam, a radocha z lektury będzie jeszcze większa!
Czegoś takiego brakowało w poprzednich dwóch Asteriksach! A tym razem wyszło to fenomenalnie: zarówno fabularnie, jak i graficznie!
Podsumowując jednym zdaniem. „Asteriks w Italii” jest doskonałą lekturą dla małych i dużych, która wspaniale nawiązuje do klasyki, a przede wszystkim rozweseli Cię i poprawi Ci humorek!
Zdecydowanie polecam!
===============================================================================================
Recenzja ukazała się w portalu WAK: http://www.wak.net.pl/_review_view-tytuly-0-7236.html#1001

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz