Zdaje się, że także z tej okazji i jako swoista forpoczta (w koprodukcji z wydawcami zagranicznymi) został wydany przez Egmont album autorstwa Regisa Loisela pt. „Myszka Miki. Kawa Zombo”.
Jak przedstawia się ten komiks? Czy warto posiadać go w swojej biblioteczce? Zapraszam do lektury recenzji.
Na wstępie należy wspomnieć, iż pod względem edytorskim perfekcyjnie! Przepiękna okładka (wykonana przez Loisela z kolorami Lappiere), twarda oprawa, bardzo duży, ale i nietypowy format 305x195 mm, wklejka, czcionka, plus wszystko wydrukowane na szlachetnym grubym czerpanym papierze, plus plansze nasycone są w taki sposób farbą drukarską, iż widać faktury, impasty i wszelakie malarskie pociągnięcia "pędzla" autora, to znak wielkiej jakości tego wydania! Efekt prezentacyjny tego komiksu oddziałuje na czytającego i wygląda tak gustownie, malowniczo, że stawia ten tomik w pierwszej trójce najsolidniej i najpiękniej prezentujących się komiksów 2017 roku!
Z kronikarskiej uczciwości dodam jeszcze, że jest to pierwsze w naszym kraju, tak ekskluzywne wydanie komiksu o Myszce Miki! Zaś opiera się ono na pierwodruku z linii wydawniczej Disney by Glénat, gdzie poprzednie opowieści graficzne z tej serii wykonał np. Cosey, ale i Trondheim. Mam ogromną nadzieję, że w niedalekiej przyszłości również te tomy pojawią się w edycji polskiej.
A co znajdziemy w środku ocenianego tomu osadzonego w zarysie opowieści w czasie Wielkiego Kryzysu? Mikiego i jego przyjaciela Horacego bez powodzenia próbujących znaleźć pracę, a po drugiej stronie barykady złego biznesmena i jego wspólników. He, he... w tym Czarnego Piotrusia i Szachraja!
Nim jednak nastąpi konfrontacja, to nasi zniechęceni bohaterowie, postanawiają wyjechać ze swoimi dziewczynami Minnie i Klarabellą na wakacje do wiejskiego domku Kaczora Donalda. Tam przeżywają zabawne pierepałki związane np. z nową łodzią Donka, lub z psem Pluto, ale przede wszystkim korzystają z uroków przyrody i życia.
Po powrocie do miasteczka odkrywają, że większość sąsiadów i znajomych zachowuje się dziwnie. A wręcz niektórzy wyprowadzają się, gdyż zmusił ich do tego biznesmen Rock Fuller. Ma on na tych terenach wybudować ekskluzywny klub golfowy. Dla Mikiego, Horacyego, Minni i Klarabelli oznacza to wojnę! Będą musieli zmierzyć się z tymi absztyfikantami i rożnymi zakapiorami, lecz zabawy przy tym, (głównie zaprezentowanej w gagach sytuacyjnych) będzie w tym komiksie bez liku!
Ciii, dodam, że małe co nieco, albo coś na ząb znajdą także dla siebie w lekturze tej powieści graficznej miłośnicy i przeciwnicy sieci McDonald oraz zombi. Intrygujące? Jak najbardziej, ale radochy przy czytaniu jest bardzo wiele.
„Myszka Miki. Kawa Zombo” to klasyczna opowieść drogi i powieść graficzna znanego i lubianego w naszym kraju Regisa Loisela. A zarazem komiks, który jest jego swoistym hołdem złożonym Waltowi Disneyowi i całej grupie autorów i twórców zwianych z tym projektem na samym początku.
Z tego też powodu frankofoński artysta postanowił przenieść zarys opowieści w przełom lat 20 i 30. XX wieku i odnieść się do pierwowzoru, a zarazem nadać szacie graficznej sznytu jakby starej kreski malowania Miki.
Do tego wszystkiego Loisel odrobił lekcję historii i zręcznie odniósł się do faktografii Disneya. W tym trudnym okresie jego życia i narodzin "Mychy", gdy sypały się piramidy finansowe i spekulacyjne w Ameryce, ale i na całym świecie trwał Wielki Kryzys, szalała prohibicja i mafia, to mimo tylu przeciwności, zła wokół, a nawet bankructwa, to Walt Disney walczył z systemem i wierzył w swoje wizje. Postawił na swoje marzenia ze snów i stworzył postać Myszki, która miała rozweselać i dawać nadzieję ludziom! Żona Disneya nadała jej imię i tak to się zaczęło!
"Myszka Miki. Kawa Zombo" jest uroczą reinterpretacją pierwodruków i swoistym przeniesieniem światopoglądu Disneya, czyli ogromnego optymizmu, że można ze wszystkim: złem, kłopotami i przeciwnościami wygrać!
Hmm, na marginesie, z tego też powodu Disney zamroził się w azocie, bo wierzył, że kiedyś w przyszłości będzie technologia, a która przywróci go do życia. Taa!
Wracając do clou. Loiselowi udało się przenieść na łamy tej opowieści tego ducha optymizmu. A jednocześnie, jak już wspominałem odniósł się (dość wiernie) do sposobu patrzenia ludzi na świat kapitalistyczny i socjalistyczny w owym czasie z lat 30. XX wieku. Zastosował więc ten sam filtr i kod przekazu i jeszcze do tego kilka razy mocno go przerysował. Z tego też powodu nie oczekuj scenariuszowych fajerwerków i komplikacji, a dostaniesz w zamian dość przewidywalną bardzo sympatyczną, familijną, radosną i prostą, lecz nie prostacką opowiastkę.
Jeszcze jedna istotna sprawa. W czasie lektury ze swoimi pociechami warto wyjaśnić im: kontekst historyczny i biograficzny, czyli opowiedzieć o Disneyu, o jego inspiracjach, o Chaplinie. Przekazać, iż świat nie jest czarny, ani biały, bo inaczej obraz płynący z tego komiksu jest zbytnio przerysowany w kierunku francuskiego socjalizmu.
Co do oceny szaty graficznej, to mogę wypowiedzieć się tylko w superlatywach. Oddaje ona ducha miksu prac Billa Wrighta razem z Floydem Gottfredsonem, a jednocześnie jeśli jesteś fanem Loisela, to odnajdziesz w niej ten charakterystyczny styl znany np. z „Piotrusia Pana”. Ma to swój smaczek, ale i pomaga w pozytywnym odbiorze całości komiksu, a jeszcze w szacie graficznej udało oddać się ducha tamtych czasów i realia epoki.
Podsumowując! Wydawnictwo Egmont zbiera owoce swojej pracy u podstaw. Pracy polegającej na systematycznym wydawaniu komiksów Disneya, a na których wyrosła i wychowała się cała ogromna rzesza komiksiarzy. Magazyny, zeszytówki, zbiorcze wydania, ale i co roczne zapraszanie na festiwale komiksów scenarzystów i rysowników tworzących przygody tej cudownej ferajny, dały ten ogromny efekt! Swoistą wisienką na torcie, a może i truskawką, czyli swoistym zwieńczeniem tego wszystkiego, ale i zapowiedzią i kontynuacją Egmontowego projektu Disney, było wydanie wyjątkowego ekskluzywnego albumu pt. „Myszka Miki. Kawa Zombo”, a który pod każdym względem daje wiele radości z lektury i jest warty wydanej na niego kasiory.
Polecam!
===============================================================================================
Recenzja ukazała się w portalu WAK: http://www.wak.net.pl/_review_view-tytuly-0-7075-_review_list.html#1009

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz