poniedziałek, 2 lipca 2018

"Trzy duchy Tesli - Sztokawska tajemnica" - recenzja.

Widać wyraźnie, iż ekipa redakcyjna wydawnictwa Egmont ma słabość do opowieści, w których pojawia się  Nikola Tesla. Niezmiernie się z tego cieszę, gdyż należę do tych ludzi, którzy ogromnie sobie cenią dorobek i spuściznę, a jaką pozostawił po sobie ten wielki i wybitny, lecz i przez długi czas zapominany przez świat serbski naukowiec.  Bo wydawnictwo Egmont w niewielkim odstępie czasowym  wydało dwa komiksy, w  których postać Tesli przewijała się przez całą fabułę . Po świetnym tomie "RAPP'a" Jeffa Smitha przyszedł czas na sprawną  ocenę pierwszego z trzech zeszytów z serii „Trzy duchy Tesli” o pt. „Sztokawska tajemnica”. 





Akcja komiksu zazębia się w NY w USA zimą 1942 roku. Minęło kilka lat od śmierci Edisona i kilka miesięcy od zniknięcia wynalazcy Nikoli Tesli. W tym czasie do Nowego Jorku i zaraz po śmierci męża lotnika przyjechała wraz z dziesięcioletnim synem pani Coloney. Postanowiła ona zamieszkać wraz synkiem Travisem (na drugim pietrze) obskurnego motelu. W międzyczasie udało jej się znaleźć pracę w tutejszym zakładzie zbrojeniowym, gdy tymczasem jej latorośl szukała przygód i guza na ulicach metropolii. Chłopak zdarzył poznać uroki i blaski wielkiego miasta, miejscowe dzieciaki i swojego niesympatycznego sąsiada, niejakiego Kaolin'a Slate'a, a którego dziecięca ferajna uważała za Diablaka. Od tego momentu rozpoczęła się wielka przygoda, zaś młodziutki Travis stanął na jej czele. Tajemniczy list, nieznana organizacja zbrojna, szaleni naukowcy, agenci FBI, kroczące steampunkowe machiny, podwodne roboty, zniknięcia bezdomnych, wojna z Niemcami i ekstrawagancki arsenał Japończyków, a jeszcze wielkie przygody, starcia i intrygi i... i o wiele więcej, to wszystko znajdziesz w tym pierwszorzędnym (wspaniale zapowiadającym się na przyszłość) familijnym kolorowym zeszycie!.  



Scenariusz oraz warstwę  kolorystyczną  do tego tomiku  wykonał Richard Marazano - weteran frankofońskiego komiksu, a mający na swoim koncie około trzydziestu znamienitych przychodowo-kryminalno-awanturniczych serii, zaś pierwszorzędną oprawę stworzył wszechstronnie uzdolniony rysownik - Guilhem. Na marginesie warto dodać, iż ten szerzej nieznany artysta jest obdarzony nieprzeciętnym talentem i porusza się bez problemu w każdym stylu graficznym, lecz do tej pory stworzył zaledwie trzy serie komiksowe. W swoim debiucie (w trylogii) "Space Mounties" ukazał się wszem i wobec, jako mistrz formatu "ligne claire", czyli "czystej linii", zaś w kolejnej serii "Zarla" jako ilustrator z istnie disnejowskim zacięciem, a niniejszy oceniany albumik jest wykonany w stylu realistycznym. I dodać należy, jakże wiernie i jakże bardzo realistycznym i odzwierciedlającym tamten obraz życia z lat czterdziestych ubiegłego wieku.


W środku tego familijnego zeszytu znajdziesz multum przygody, akcji, a jeszcze całość tej przygodowej opowieści nosi w sobie nutki noir, steampunka, sensacji i SF. A wszystko to skrojone i nabudowane zostało wokół cudownej i  wciągającej intrygi. 





Bez kozery, ale obu autorom udało się wykonać kawałek dobrej roboty, gdzie warstwa scenopisowa i graficzna i kolorystyczna idealnie ze sobą  koegzystuje. Z tego powodu i z tej przyczyny scenariusz wciągnie Cię bezgranicznie, zaś oprawa pełna pietyzmu i szczególików Cię zauroczy!   

Efektem tego jest albumik, który zachwyca zarówno w fabule jak i w grafice.  Na koniec dodam jeszcze, iż ten pozytywny efekt potęguje sam sposób wydania polskiej wersji komiksu.

 Zeszyt ten wydrukowano w formacie A4 i w miękkiej oprawie, a na obu obwolutach (przedniej i tylnej) umieszczono złote wtłoczenia. Jednym zdaniem wygląda to bardzo profesjonalnie, a środku jeszcze na obu wewnętrznych okładkach znajdziesz zdjęcia z epoki i takowe artykuliki związane z historycznymi wydarzeniami z tego okresu i z akcją komiksu. Taka prezentacja ma swój ogromny walor edukacyjny, a jeszcze do tego zeszyt ten wydrukowano na dobrym kredowym papierze o cudnym zapachu. Summa summarum, efekt edytorski zachwyca i stawia ten tytuł w czołówce najlepiej wydanych publikacji z naszego rynku komiksowego. Z tego powodu i z tej przyczyny i bardzo szczerze - jeśli szukasz nietuzinkowego upominku - nawet dla osób nieczytających na co dzień opowieści obrazkowych, to zakup tego komiksu będzie zdecydowanie właściwym wyborem takowego prezentu, a który mocno uraduje obdarowanego. 

Zdecydowanie polecam!


=======================================================================
Recenzja ukazała się w portalu WAK: http://www.wak.net.pl/_review_view-tytuly-0-7824.html#1321
http://www.wak.net.pl/old_wak/_review_view-tytuly-0-7824.html#1321
Komiks zakupisz w sklepie EGMONT.PL https://egmont.pl/Trzy-duchy-Tesli-Sztokawska-tajemnica,9024551,p.html

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz