niedziela, 24 marca 2019

Vision - genialny komiks! Recenzja.

Kim jest Vision? Zapyta niejeden czytelnik komiksu. Inny doda, kurcze pieczone skądś go znam?! Tak, pojawił się w filmie "Avengers; Czas Ultrona". Inny doda, iż jest to ten syntezoid z mózgiem komputerowym, który potrafi fazować i miał być tajną bronią Ultrona. Zaciekły fan Marvela dopowie. iż Ultron, sztuczna inteligencja stworzona przez dr Hanka Pyma, wykorzystał badania profesora Phineasa T. Hortona (twórcy oryginalnego Human Torcha) do tego, aby stworzyć Visiona, czyli wręcz apokaliptyczną broń przeciwko Avengers. 




Tymczasem Vision okazał się przyjacielem i zwolennikiem życia i najpotężniejszym pozytywnym superbohaterem. Dodać także należy, iż do tej pory nie był zbyt hołdowany w świecie Marvela, bo doczekał się po 47 latach od swojego debiutu zaledwie dwóch długich i samodzielnych komiksowych serialowych opowieści. Właśnie jedna z nich została wydana przez nasz znakomity Stołeczny Egmont. Jest to opowieść dość niezwykła, jak na politykę fundowaną nam przez Marvela. Gdyż dostajemy 12 zeszytów, w naszym wydaniu zebranych w jeden tom, o wydarzeniach z życia prywatnego Visiona. Jakże to? A także to! Vision zatrudniony przez rządową firmę z Waszyngtonu mieszka sobie z wraz żoną i dwójką dzieci na prowincji, a ścisłej w miasteczku Fairfax. 





Ba, stworzył własny dom i własną rodzinę: żonę Virginię, syna Vina i córkę Viv. A nawet posiadają własnego psa. Żyją sobie tam w zgodzie i spokoju, niczym w sielankowym świecie z gry „The Sims”. Do momentu, gdy ktoś nie zabrał drabinki z basenu. Ten co grał, ten wie, o co chodzi z tą drabinką! Niespodziewana sytuacja, rozpoczyna serie wydarzeń i obrazu potęgującego się niezrozumienia sąsiadów i ludzi żyjących obok familii Visiona. Chęć akceptacji i zrozumienia, może czasem przynieść niespodziewany robaczywy owoc. Dalszego zarysu fabuły nie zdradzę. Aczkolwiek dodam, iż ta obyczajowa i dramatyczna opowieść wgniata w fotel. 

Poziom i zabarwienie warwy emocjonalnej komiksu powala na łopatki. Opowieść ta niczym ujęta, jak z „Zbrodni i kary” Dostojewskiego ma w sobie tyle głębi, iż autentycznie trudno uwierzyć, iż jest to Marvelowska historia. Bo, kto by się spodziewał, po rasowym serialu ze stajni Marvela podejmowania takich trudnych tematów?Jakich? Takich, w których warstwa obyczajowa, psychologiczna i egzystencjalna dominuje w dobrze przemyślanej narracji. W narracji, w której zadaje się pytania o człowieczeństwo, postawy społeczne oraz o format tolerancji i format bycia innym, ale przy chęci bycia wartościową jednostką w ogóle społeczności, a nawet narodu. 




Autorem scenariusza jest Tom King, a rysunki przygotowali Gabriel Hernandez Walta i Michael Walsh. Więcej słów tu nie potrzeba! Ta opowieść i ta szata graficzna mnie zachwyciła! Przekonaj się i Ty! Ten komiks po prostu wymiata, wbija w fotel, wciąga w swój świat niczym tsunami! Ten komiks jest mądry, zarąbisty i po prostu trzeba go mieć w swoich zbiorach!

Zdecydowanie polecam!


Komiks zakupisz w sklepie EGMONT.PL https://egmont.pl/Vision,14595088,p.html

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz