środa, 25 grudnia 2019

Recenzja komiksu "Utopcowe story".

Nawałnica komiksu regionalnego jest niezaprzeczalnym faktem, a mijający rok potwierdza to dobitnie.  Na początku grudnia ukazała się kolejna bardzo ciekawa pozycja!

 "Utopcowe story - Rajza po historii Bierunia",  jest dziełem dwójki współpracujących od lat przyjaciół, pisarza i scenarzysty Marcina Melona i wybitnie zdolnego ilustratora Jacka Zygmunta. Wydawcami albumu są;  Bieruński Ośrodek Kultury i  Muzeum Miejskie w Bieruniu. Publikacja wydana w Tytusowym formacie, na świetnej jakości offsetowym pachnącym papierze, w cenie 15 złotych,  jest familijną  gawędą o historii miasta i regionu,a ukazaną  na tle tradycji śląskiego dziedzictwa. 





Interesującym jest fakt, iż warstwa dialogowa pomiędzy bohaterami jest napisana gwarą śląską, a   opisowe fakty historyczne, z wszelkimi danymi, podano po polsku. 

Musze tu nadmienić, że solą komiksu regionalnego są albumy tworzone w języku gwar. A takie zestawienie językowe nadaje  tej ocenianej tu opowieści, dodatkowego smaczku nowości i oryginalności.


 Aczkolwiek, taka uwaga! Pieruny moje drogie! Uprzedzam, miejcie się na baczeniu! Dlaczego? Jako prusak, z dziada i pradziada, to  było mi łatwiej zrozumieć gadkę śląską i mentalność dowcipu hanysów, lecz wielu goroli, po przeczytaniu komiksu nie zrozumie wielu sformułowań. 


Nie zmienia to jednak stanu rzeczy, iż ten komiks czyta się przednio, za jednym posiedzeniem, od deski do deski i z wielką radochą, ale przede wszystkim niniejszy tytuł jest skierowany  ściśle do mieszkańców Bierunia, a dopiero później do odwiedzających tą urokliwą miejscowość turystów. 


Akcja komiksu zawiązuje się w współczesnym Bieruniu. Uczniowie, niejaki Paulek i Lojzik mieli przygotować prezentację o historii swojego miasteczka.    

Rozpoczynają od zbierania poważnych i niepoważnych materiałów i przekazów historycznych i ludowych. Opowieść zapoczątkowuje się od tego, iż Pan Bóg stworzył Ziemię, a potem upadłe anioły strącił  na ten łez padół, zaś te cherubiny, które wpadły do tutejszego jeziora zamienił w utopce. 

Na marginesie, utopce to wodniki, czasem szuwarki. Psocą niczym mazurskie  pofajdoki, ale przede wszystkim wpisują się w folklor tutejszego regionu bieruńsko-lędzińskiego, a zwanego w legendach „żabim krajem". 

Okej - wyjaśnię, zwanego tak, z powodu występowanie na tych terenach licznych mokradeł i nieistniejącego już Wielkiego Stawu Bieruńskiego. 

Kontynuując. Snuta jest komiksowa opowieść z wielki jajem, jak zwał tak nazwał. Snuta przez każdy kluczowy moment z dziejów miasta. Są napaści mongolskie, książęta i królowie, Panie i księżne, w tym  Daisy, praca "na gubie" i wojenki. A wszystko to jest zobrazowane  z ogromnym wyczuciem i poczuciem humoru – ukutym w stanie i w obrazie na przełomach wieków. 

Dodam, pomyślano o wszystkim, na ten przykład, aby te wszystkie lata móc zapamiętać, to na samym  środeczku przygotowano grę planszową z zamieszczonymi w kratkach datami. Taki swoisty wyścig, gdzie każdy ważny termin został opisany fachowo, historycznie, krótko i na temat. 


Scenariusz tego komiksu  pod każdym względem ma ręce i nogi, a jeszcze czytasz i nie możesz powstrzymać się od śmiechu. Żarty słowne i sytuacyjne mieszają się i tworzą pozytywny klimat.


Owe rubaszne opowiastki zilustrował w barwny, czytelny, komunikatywny sposób Jacek Zygmunt. Rysunki choć czasem przerysowane, cartoonowe, w tym w zeszytowym  tytusowym wydaniu prezentują się naprawdę dobrze. Jacek Zygmunt od początku wiedział w jakim formacie będzie wydrukowany albumik i idealnie wpasował kompozycje, swój styl w ten pamiętny wymiar.

 Taki zabieg graficzny rzutuje pozytywnie na przejrzystość i czytelność publikacji. Do tego zróżnicowane pointy i przemieszczenie plynne wątków akcji, to wszystko pokazuje znakomitą współpracę obu twórców „Super Hanysa”. 


Podsumowując! Publikacja ta napisana piękną gwarą, pobudzająca do śmiechu, jest krotochwilna, pełna pozytywnych emocji!  Zabawne opowiastki i spójne w tekście i obrazie  niosą w sobie wiele wiedzy i pozytywnych emocji. Na sam koniec dodam. Jeśli będziecie w  Bieruniu, koniecznie wybierzcie się  na poszukiwania utopców. Gdzieś tam w zakamarkach klimatycznego, przychylnego turystom miasteczka będzie czekało na Was wiele spiżowych rzeźb tutejszych wodników, a także papierowe wydanie komiksu.  

Publikacja ta jest znakomitą familijną lekturą, do tego wzorcowo  promującą ten piękny region naszego kraju.

 Zdecydowanie polecam!

===================================================================================
Recenzja ukazała się w portalu Wielkie Archiwum Komiksu: http://www.wak.net.pl/old_wak/_review_view-tytuly-0-10030.html#2078  http://www.wak.net.pl/_review_view-tytuly-0-10030-_review_list.html#2078

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz