niedziela, 25 listopada 2018

"Punisher Max 5" - recenzja.

Poprzednie cztery tomy z serii "Punisher Max"  napisane przez samego Gartha Ennisa były jedną i nieustającą jazdą  bez trzymanki, gdyż dosłownie każdy tom był   istną petardą ! Jednakże piąty, a zarazem ostatni napisany przez Ennisa to prawdziwe TNT!
Jest to kolejna świetna historia z udziałem Franka Castle'a i kolejne ekstremalnie brutalne dzieło.  Uwaga, od razu także nadmieniam, iż jest to dziełko tylko dla dojrzałego czytelnika!



Tym razem nasz bohater musi zmierzyć się ze starym wrogiem, czyli zawodowym zabójcą  Barakudą.  Frank będzie miał wiele do stracenia np. jeśli bez skrupułów zabije tego wrednego typa. Frank ma... Eh, kusi, aby zdradzić co ma, ale nie mogę Ci zepsuć zabawy i zdradzić dalszego zarysy fabuły. Ale jedno dodam - takiego i godnego pożegnania Ennisa z Punisherem, to autentycznie - autentycznie - nie spodziewałem się! Jest w tej opowieści wszystko, jatka, rozpierducha na maksa,  strzelaniny niczym  ujęte i wyjęte, jak z filmu ''Gorączka", a jeszcze uczucia ludzkie i nie ludzkie, ale przede wszystkim spójne i genialne nawiązanie do wszystkich poprzednich czterech zbiorczych tomiszczy.

Zdradzę tylko, iż pojawi się w pośmiertnej roli  upadły agent CIA Rawlins, ale i sprawa terrorystycznego zamachu na Moskwę, ale także nowa charyzmatyczna postać, czyli  pewien stary żołnierz amerykańskich sił specjalnych, o rysach  samego Morgana Freemana.

Oj, dzieje się i po raz kolejny znajdziesz w tym tomiszczu ogrom nieskrepowanej rozpierduchy i przemocy oraz niesamowite tempo akcji i  bardzo, bardzo wiele obrazoburczych scen, które autentycznie ekstremalnie szokują!

 Garth Ennis, dwukrotny zdobywcy nagrody Eisnera spisał się na medal! I w tym miejscu muszę zaznaczyć, iż jestem miłośnikiem jego inwencji komiksowej i tej jego wyobraźni, a dającej taki piorunujący efekt i przy której człowiek odpoczywa i bawi się dobrze! Widać, iż nie tylko ja mam takie odczucia, gdyż wydane w Polsce komiksy np. takie jak:„Opowieści wojenne”, „Kaznodzieja”, „Pielgrzym”, ale także z tej ocenianej serii „Punisher” wysprzedawały się, albo sprzedają bardzo dobrze. Bo Ennis potrafi budować napięcie i to nawet na stałych i od lat używanych przez niego motywach, a którymi stara się zszokować czytającego. Do tego wszystkiego ma specyficzne poczucie humoru, które - albo uwielbia się, albo nienawidzi, lecz na pewno ten jego osobliwy żart wielokrotnie nadaje fabule o naszym Franku Castle, tego dodatkowego smaczku. Mniam!




Od razu trzeba wspomnieć, że nie byłoby tego świetnego efektu bez pracy artystów stojących za oprawą wizualną, a mowa tu oczywiście o pracach weteranów - Howarda Chaykina oraz Gorana Parlova.

Co do edycji! Oceniany albumik (od solidnego wydawnictwa Egmont) został wydrukowany bardzo porządnie, w taki sam sposób jak poprzednie tomy tzn. na twardo, na kredzie i z dodatkami (zawartymi na końcu albumu szkicami i okładkami amerykańskich zeszytówek). Dodam także, iż kolory mają głębię, a do tego proporcje planszy do kadrów i dymków, w których wprowadzono klasyczne liternictwo są ogromnie estetyczne i czytelne. Jednym zdaniem korekta i DTP nie pokpiły sprawy!

Podsumowując! Piąty zbiorczy tom "Punishera Max" nie zawodzi i trzyma  bardzo wysoki poziom, a nawet w lekturze ogromnie szokuje! I nie bez kozery dodam, iż jest to kolejna świetna opowieść z udziałem Franka Castiglione i kolejne soczyście brutalne dziełko i które warto posiadać w swojej biblioteczce! Garth Ennis godnie pożegnał się z Punisherem! 

Zdecydowanie polecam!


Komiks zakupisz w sklepie EGMONT.PL https://egmont.pl/Punisher-Max.-Tom-5,11681801,p.html

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz