Uwielbiam komiksy Matteo Farinellego. Tylko on komiksem potrafi
opowiedzieć w przystępny sposób o sprawach naukowych, medycznych, a
związanych z funkcjonowaniem ciała człowieka. Stołeczne Marginesy wydały
w tym miesiącu jego album (drugi z serii) pt. „Zmysły”.
Akcja
opowieści zawiązuje się w niedalekiej przyszłości. W przydomowym
laboratorium na strychu młoda pani naukowiec o imieniu Diana
przygotowuje symulator rozszerzonej rzeczywistości wirtualnej. Odmawia
poproszona przez swoją przyjaciółkę Minnie, aby zeszła na przyjęcie.
Woli zająć się urządzeniem, ale w czasie wgrywania oprogramowania
zostaje porażona prądem. Od tego momentu opowieść jest poprowadzona w
dwóch wymiarach. A mianowicie w świecie duchowym, gdzie nasza bohaterka
przemierza świat swoich zmysłów. Na marginesie.Dziwnie to brzmi, ale za
moment wyjaśnię. Oraz w świecie realnym, jak na ramy komiksu. W tym
świecie Minnie próbuje ocucić i pomóc Dianie.
Opowieść
podzielona na rozdziały, z pietyzmem wyjaśnia wszelkie podstawowe
mechanizmy związane z ludzkimi zmysłami. Pierwszy rozdział opisuje zmysł
dotyku i szczegółowo wyjaśnia działania ludzkich receptorów, następny
rozdział to podroż naszej bohaterki po zmysłach smaku, tu poznasz
wszelakie informacje np. na temat rodzajów komórek w języku, ale także
typów rozpoznawanych przez człowieka smaków, aby nie zdradzać za wiele,
wspomnę tylko, iż kolejne rozdziały dotyczą węchu, słuchu i wzroku.
Nie
są to wszystkie receptory będące w posiadaniu człowieka, jak zwał, tak
nazwał, ale i tak opowieść jest bardzo mądrze ułożona i radosna. Jest
wykonaną z wielkim pomysłem historią.
Jest to kolejny po
„Neurokomiksie" komiks, ilustratora versus doktora neurologii University
College w Londynie, w którym w przystępny i czytelny sposób opowiedział
o mechanizmach związanych z ciałem. Wprowadził i obsadził w
pierwszoplanowej roli fikcyjną postać Diany, która to podróżując po
układzie nerwowym i niczym, jak z opowieści familijnego serialu „Było
sobie życie”, próbuje znaleźć wyjście z sytuacji. Jednocześnie tłumaczy
w poszczególnych rozdziałach tej opowieści szereg ważnych zagadnień
związanych ze zmysłami, historią odkryć i samego życia. Ma to wielki
walor poznawczy i w tym wszystkim tkwi siła tego czarno-białego komiksu,
podanego nam w prostym czytelnym i miłym dla oka Cartoon.
Podsumowując!
Poznasz w tej podroży po ciele wszelakie aspekty związane z
nazewnictwem i procesami zachodzącymi w nim, ale przede wszystkim
będziesz przy tym zdobywać wiedzę i dobrze się bawić. Jest to klasyczna
forma komiksowej opowieści, która cytując za naszym arcymistrzem Papciem
Chmielem - „uczy i bawi”!
Zdecydowanie polecam! ===================================================================================
Recenzja ukazała się w portalu Wielkie Archiwum Komiksu: http://www.wak.net.pl/_review_view-tytuly-0-10167.html#2133
http://www.wak.net.pl/old_wak/_review_view-tytuly-0-10167.html#2133

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz