sobota, 8 lutego 2020

"Zmysły" - recenzja.

Uwielbiam komiksy Matteo Farinellego. Tylko on komiksem potrafi opowiedzieć w przystępny sposób o sprawach naukowych, medycznych, a związanych z funkcjonowaniem ciała człowieka. Stołeczne Marginesy wydały w tym miesiącu jego album (drugi z serii) pt. „Zmysły”.

Akcja opowieści zawiązuje się w niedalekiej przyszłości. W przydomowym laboratorium na strychu młoda pani naukowiec o imieniu Diana przygotowuje symulator rozszerzonej rzeczywistości wirtualnej. Odmawia poproszona przez swoją przyjaciółkę Minnie, aby zeszła na przyjęcie. Woli zająć się urządzeniem, ale w czasie wgrywania oprogramowania zostaje porażona prądem. Od tego momentu opowieść jest poprowadzona w dwóch wymiarach. A mianowicie w świecie duchowym, gdzie nasza bohaterka przemierza świat swoich zmysłów. Na marginesie.Dziwnie to brzmi, ale za moment wyjaśnię. Oraz w świecie realnym, jak na ramy komiksu. W tym świecie Minnie próbuje ocucić i pomóc Dianie.




Opowieść podzielona na rozdziały, z pietyzmem wyjaśnia wszelkie podstawowe mechanizmy związane z ludzkimi zmysłami. Pierwszy rozdział opisuje zmysł dotyku i szczegółowo wyjaśnia działania ludzkich receptorów, następny rozdział to podroż naszej bohaterki po zmysłach smaku, tu poznasz wszelakie informacje np. na temat rodzajów komórek w języku, ale także typów rozpoznawanych przez człowieka smaków, aby nie zdradzać za wiele, wspomnę tylko, iż kolejne rozdziały dotyczą węchu, słuchu i wzroku.

Nie są to wszystkie receptory będące w posiadaniu człowieka, jak zwał, tak nazwał, ale i tak opowieść jest bardzo mądrze ułożona i radosna. Jest wykonaną z wielkim pomysłem historią.

Jest to kolejny po „Neurokomiksie" komiks, ilustratora versus doktora neurologii University College w Londynie, w którym w przystępny i czytelny sposób opowiedział o mechanizmach związanych z ciałem. Wprowadził i obsadził w pierwszoplanowej roli fikcyjną postać Diany, która to podróżując po układzie nerwowym i niczym, jak z opowieści familijnego serialu „Było sobie życie”, próbuje znaleźć wyjście z sytuacji. Jednocześnie tłumaczy w poszczególnych rozdziałach tej opowieści szereg ważnych zagadnień związanych ze zmysłami, historią odkryć i samego życia. Ma to wielki walor poznawczy i w tym wszystkim tkwi siła tego czarno-białego komiksu, podanego nam w prostym czytelnym i miłym dla oka Cartoon.

Podsumowując! Poznasz w tej podroży po ciele wszelakie aspekty związane z nazewnictwem i procesami zachodzącymi w nim, ale przede wszystkim będziesz przy tym zdobywać wiedzę i dobrze się bawić. Jest to klasyczna forma komiksowej opowieści, która cytując za naszym arcymistrzem Papciem Chmielem - „uczy i bawi”!

Zdecydowanie polecam! ===================================================================================
Recenzja ukazała się w portalu Wielkie Archiwum Komiksu: http://www.wak.net.pl/_review_view-tytuly-0-10167.html#2133 

http://www.wak.net.pl/old_wak/_review_view-tytuly-0-10167.html#2133
 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz